niedziela, 1 września 2013

Rozdział Pierwszy ;)

-No chodź tu maleńka!- znowu ojciec. Uchlał się i próbuje mnie zgwałcić. Z resztą on nie trzeźwieje... Odsunęłam się od niego, pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. A więc nazywam się Samantha Grey. Do piątego roku życia mieszkałam z obojgiem rodziców i bratem. Później ojciec popadł w nałóg. Porwał mnie i wyjechał z Francji. Teraz mieszkamy w Londynie. Mam nadzieję, że mama z Ianem- moim bratem- mnie szukają, że się nie poddali po tych dwunastu latach. Ojciec teraz nie ma partnerki, więc przystawia się do mnie. Do tej pory sprowadzał do domu małolaty, lub "związywał się" z jakimiś kobietami, które staczał do swojego poziomu. Teraz, gdy jest sam codziennie chodzi baru (wtedy mam czas dla siebie), sprowadza prostytutki i kolegów :c Nie jestem tym zachwycona, ale nie mam na tyle pieniędzy, aby uciec od niego i mieć gdzie spać oraz co jeść. 
Ostatnio ojciec kazał mi siedzieć w domu, sprzątać, gotować... Dlatego przez cały ubiegły miesiąc nie chodziłam do szkoły. To ostatnia klasa liceum a ja ją olewam. W sumie nie bez powodu, ale olewam. Skończyłam przemyślenia i poszłam wziąć prysznic. Powoli zsunęłam z siebie ubrani, weszłam pod gorący strumień i nie martwiłam się już o to wszystko. Po 30 minutach relaksu wytarłam swoje ciało, ubrałam pierwszy lepszy top i dżinsy. Od dwóch ostatnich dni nie jadłam nic, bo Frank (mój ojciec) mnie głodził gdy nie wykonywałam jego poleceń. W domu byłam teraz sama. Ojciec pewnie poszedł do baru. Korzystając z okazji chwili wolności udałam się na zakupy. W domu nie było nic do jedzenia, ponieważ Frank znowu wyrzucił moje wypociny, które ugotowałam poprzedniego dnia. Wzięłam 20 zł z puszki. Pewnie znów będzie dawał mi wykład o tym jak mało kasy mamy i, że mam oszczędzać, czy coś bo mu na piwo nie starczy. Schowałam pieniądze do kieszeni i wyszłam z mieszkania kluczując zamki. Do najbliższego sklepu mam około 20 minut drogi. Westchnęłam ciężko i ruszyłam najmniej zaludnioną uliczką Londynu, na której też mieszkam. Okolica ta nie jest zbyt bezpieczna. Po 20 minutach pieszej tułaczki dotarłam na miejsce. Dziwię się nawet, że nikt mnie nie napadł- co zdarzało się często. Weszłam do sklepu.
-Dzień dobry Pani Miller- powiedziałam z uśmiecham, ale mina mi zrzedła. Jakiś dziwny nastrój. Nikt nie odpowiada? Weszłam dalej.
-O cholera...- zauważyłam trzech złodziei. Jeden opróżniał kasę, drugi przystawiał pistolet do skroni pani Miller a trzeci "uspokajał" przestraszonych klientów. Ten ostatni... Zauważył mnie.
-No Zaza... Przybywa nam klientek- rzucił do tego przy kasie. Zaza spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Ja, przestraszona jak inni. 

-Sam. Co tu robisz? Uciekaj!- Pani Miller machnęła znacząco ręką. Znałyśmy się odkąd tu przyjechałam. Wiadomym było, że chciała mnie teraz chronić, ale zbyt bardzo się bałam. Strach sparaliżował moje kończyny. 
-Li. Właź do środka. Mamy mały problem- ten obok pani Miller gadał z kimś przez telefon.
Już chciałam się wycofać, bo przybyło mi trochę odwagi, kiedy na kogoś wpadłam. Zaklęłam w duchu, był to kolejny fagas w kominiarce. 

-Gdzie się wybierasz kotku?- syknął do mnie.
-Nie nazywaj mnie tak.
-Lalunia się buntuje...
-Powiedziałam coś. -wyrwałam się z jego uścisku.
-Trzeba ją stuknąć..
Jak zwykle pani Miller zaprotestowała co nie spodobało się napastnikom. 
-Ale Miller ma rację.. Hazzie nie spodobałoby się, że zabijamy świadków wszystkich naszych skoków.
-W takim razie pójdziesz z nami ty- wskazał na mnie- ty, ty i ty. Resztę stukniemy.
Rozpłakałam się. Nie wytrzymałam i pobiegłam do pani Miller przytulając ją. Odwzajemniła uścisk co dodało mi otuchy. Oderwali nas od siebie.
-Koniec tego przedstawienia. Przepuszczam, że za moment będą tu gliny. 
Wyprowadzili mnie, jakąś dziewczynę i dwóch chłopaków. Zrozpaczona próbowałam się wyrwać z ramion lazurowookiego, ale na marne. Usłyszałam serię strzałów.



______________________________________


Więc to byłby koniec pierwszego rozdziału :) Zapraszam do komentowania, to strasznie motywuje <33

Tą notką żegnam się z wami dzisiaj i życzę wam powodzenia na rozpoczęciu roku szkolnego.
Ja nie gram na nim zbyt dużej roli, ale i tak idę. Chyba muszę znać plan lekcji ;D
Bye <33

xoxo Olka ;33

2 komentarze: